|
Posiadłość rycerskiego rodu
Kwilina, to niewielka
miejscowość znajdująca się w województwie świętokrzyskim, która jest
położona nad rzeką Kwilinką.
Pierwsza
wzmianka o tej miejscowości pochodzi z 1239 roku, gdy Kwilina była w tym czasie
własnością arcybiskupa gnieźnieńskiego Pełki, herbu Lis. Wzmianka ta, dotyczy
przygotowań mieszkańców Kwiliny, do wojny polsko tatarskiej, której właściwy
przebieg miał dwa lata później pod Legnicą za czasów panowania Henryka Pobożnego.
Po zażegnaniu wspomnianego konfliktu, a także po wielkiej porażce zakonu
Templariuszy biorącego udział w legnickiej wojnie, arcybiskup Pełka, na znak
swego umartwienia przekazał tę świętokrzyską posiadłość swojemu bratu
stryjecznemu, Piotrowi i jego synowi, Mironowi Lisom. Ponieważ w tamtym
okresie hańbiącym było przyjmowanie wszelkich darowizn, zatem obdarowani
Kwiliną nowi właściciele, dali w zamian arcybiskupowi inną wieś znajdującą się
w województwie sandomierskim. Rycerski, a później szlachecki ród Lisów posiadał
Kwilinę przez długi czas.
Pierwotnie pobudowany przez nich parterowy budynek,
został wzniesiony na tak zwanych kamiennych fundamentach luźnych, ponieważ
kamienie podścienne poukładane są obok siebie, nie zalewane zaprawą trzymająco
- wiążącą. Ta wspomniana rezydencja szlachecka, pobudowana została na planie
prostokąta szerokopodstawnego o konstrukcji zrębowej, co umożliwiło nowym
nabywcom dobudowywanie kolejnych kondygnacji. Parter tego budynku został
częściowo podpiwniczony, co wzmocniło jego konstrukcję, a tym samym nadano mu
bardziej ufortyfikowanego wyglądu. Wybudowanie przez ród Lisów wzmocnień
ściennych oraz utworzenie wewnątrz wielu sal i komnat spowodowało, że
wspomniana rezydencja żartobliwie nazywana była bastionem świętokrzyskim.
Na początku piętnastego wieku spadkobiercy Lisów, a zarazem kolejni właściciele
tejże posiadłości nosili chwalebne nazwisko Kwilińskich, by nadać swoim
pieleszom, a tym także i sobie większego prestiżu. Do wyróżniających się
przedstawicieli tego rodu trzeba zaliczyć zmarłego w 1385 roku Mściwoja z
Kwiliny, należącego do rady królewskiej Kazimierza Wielkiego, długoletniego
podkomorzego krakowskiego i wojewody bydgoskiego, sprawującego te urzędy w
latach 1362 -1364. Podobno był on obok Janusza Sychywilka, znamienitym doradcą
królewskim w sprawie utworzenia w roku 1364 Akademii Krakowskiej. Jego syn
najstarszy Klemens, odziedziczył po ojcu takie majątki jak Kosów, Kwilinę oraz
cztery inne wsie, w których odbywały się narady i zgromadzenia rycerstwa
polskiego. Klemens pełnił znamienity urząd podczaszego królowej Jadwigi, którą
podobno raczył doborowym trunkiem, gdy ta podejmowała decyzję o paktowaniu z
Krzyżakami w sprawie zawarcia długoletniego pokoju. W następnych latach
dziedzicami Kwiliny byli między innymi: Jan z Kwiliny, Mikołaj z Kwiliny,
Klemens z Kwiliny oraz Stanisław Kwiliński, syn Piotra Klemensa, który w 1520
roku sprzedał miejscowość Janowi i Eleonorze Rzeszowskim.
Rzeszowscy
zaprowadzili w całej miejscowości kalwinizm, który utrzymał się aż do końca siedemnastego
wieku. W posiadanie Kwiliny weszli także Rejowie, Ważyńscy, a także rycerze
Michałowscy herbu Jasieńczyk, których przodkowie, brali udział w pogromie
Tatarów pod Legnicą w 1241 roku. Ci ostatni uczynili ośrodkiem swoich dóbr
oprócz Kwiliny także i Słupię, leżącą koło Świętego Krzyża. Byli oni
spokrewnieni z rodem Michałowskich herbu Wieniawa, rezydujących w Laskowej
Beskidzkiej.
Po śmierci Józefa Michałowskiego miejscowość otrzymał jego syn
Feliks, który w roku 1764 odstąpił ją i inne majątki bratu Antoniemu,
najstarszemu dziedzicowi wspomnianej Słupi. Po bezpotomnej śmierci brata, która
nastąpiła w 1802 roku, wspomniane dobra odziedziczyła jego żona Józefa, która w
roku 1808 sprzedała je kuzynom Romanowi i Mariannie Michałowskim. W 1827 roku,
Kwilina miała tylko 9 domów i 93 mieszkańców. Wieś zaczęła się rozwijać dopiero
na mocy specjalnego dekretu wydanego za sprawą Stanisława Staszica w Królestwie
Polskim. W tym czasie Szkoci, Francuzi, a także przedstawiciele innych
narodowości założyli w Kwilinie wielkie przedsiębiorstwo kamieniarskie. Zatem
miasteczko to zaczęli zasiedlać górnicy, muratorzy, rzeźbiarze, sztukatorzy,
napływający głównie ze Szkocji, w celu znalezienia dla siebie pracy. To właśnie
oni zorganizowali tu kamieniarską manufakturę, a przy okazji Szkoci rozwinęli
handel, czego głównym towarem był kamień i wszelkiego rodzaju wyroby z niego
pochodzące. Przez ponad półtora wieku, istniało w Kwilinie dosyć spore skupisko
Szkotów, którzy wyspecjalizowali się we wspomnianym rzemiośle. Ci dosyć liczni
przybysze opuścili swoją ojczyznę ze względów religijnych i gospodarczych, a w
Rzeczypospolitej zajmowali się szeroko pojętym rzemiosłem i kupiectwem. W
latach 80 dziewiętnastego wieku Kwilina liczyła już 28 domów i 279 mieszkańców.
Rodzina Michałowskich, brała czynny udział w szerzeniu patriotyzmu wśród
młodzieży polskiej, która urodziła się już za czasów zaborów i o niepodległości
swojego kraju, wiedziała jedynie z tajnych kompletów, na których czytana była
rodzima literatura. W tychże tajnych kompletach, uczestniczyła również Szkotka
Aleksandra Szot, która podkochując się w synowcu Michałowskich Stanisławie, na
wspomnianych spotkaniach chciała poznać ojczyznę ukochanego. Jej ojciec był
kamieniarzem, robiącym podpiwniczenia i elewacje ścienne w posiadłości
Michałowskich. Wiedziała ona, że mieszka w Polsce ale nie mogła ona zrozumieć,
że kraju tego nie ma na mapie politycznej świata. Za szerzenie akcentów
polskich, cały ród Michalowskich w tym także i Aleksandra, skazany był na
dożywotnią poniewierkę na nieludzkiej ziemi syberyjskiej Tajgi. Podobno tuż
przed wyprawą na skrawek ziemi, o której nikt z żyjących Polaków nie chciał
pamiętać, Aleksandra i Stanisław przysięgali sobie dozgonną miłość, a
błogosławieństwa udzielił im rezydujący w Kwilinie ksiądz Antoni Magierski. Tam
praca ponad ludzkie siły, terror i okrutne warunki bytowania, zebrały żniwo z
największego kwiatu polskich intelektualistów. Ostatnimi właścicielami Kwiliny,
było hrabiostwo Morstinów. Oni także kontynuowali nauczanie polskiej młodzieży
o historii narodu, z którego się wywodzą, a także organizowali oni wieczorki
muzyki polskiej dla szczególnych jej koneserów. W czasie II wojny światowej
córki Jerzego i Cecylii z Morstinów, Helena i Krystyna, działały w konspiracji,
brały też udział w powstaniu warszawskim, z którego obie nie wróciły do
rodzinnych pieleszy. Podobno po stracie dwóch bohaterek, rodzina Michałowskich
z Laskowej Beskidzkiej, również nosiła kilkumiesięczną żałobę.
Ewa MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ
|